Ucieczka z miejsca wypadku nie jest sposobem na uniknięcie odpowiedzialności.  Osiągnięta ucieczką anonimowość jest krótkotrwała. Za to skutki ucieczki są dla sprawców wypadków opłakane.  Z czystym sumieniem mogę napisać, że ucieczka z miejsca zdarzenia to sposób na wpakowanie się w ogromne kłopoty.

    W zasadzie w każdej „medialnej” sprawie, w której pokrzywdzony umiera, a sprawca nie zostaje skazany za zabójstwo, pojawiają się głosy krytyczne dotyczące przyjętej przez sąd kwalifikacji prawnej. Czasami trudno się widzowi/czytelnikowi/słuchaczowi pogodzić z ustaleniem sądu, że nie doszło do zabójstwa, gdy umarło dziecko, starsza osoba czy rażony paralizatorem na komisariacie. 

    Byłeś świadkiem przestępstwa. Zostałeś przesłuchany przez policjanta lub prokuratora, powiedziałeś wszystko, co wiesz, a tu niespodziewanie po kilku miesiącach kolejne wezwanie do sądu. 

    Czy stawić się na wezwanie? Czy to nie pomyłka?